poniedziałek, 7 marca 2011
Zespół paranoidalny
Zacznijmy od tego, że mam dziś doła literackiego. Wczoraj też miałam. I przedwczoraj też. Nie znoszę takich dni, kiedy jakaś niewidzialna bariera nie pozwala mi przelać swoich myśli na papier. Czuję się wtedy taka ograniczona, jakby brakowało mi kawałeczka samej siebie. Dostałam za to matematycznego oświecenia, jeszcze nigdy nie czułam, żeby przedmioty ścisłe były dla mnie tak proste jak przez ostatni miesiąc. Ale, reasumując (a raczej x=), z dwojga złego wolę unosić się dwa metry nad ziemią razem z moim poetyckim duchem niż ślęczeć wieczorami nad równaniami (i to z w własnej woli!!). Boże, naprawdę dzieje się ze mną coś niepokojąco złego, od notorycznych napadów głupawek w kościele (czy NORMALNY człowiek wybucha śmiechem, kiedy ksiądz stoi przed nim z tacką?!), po udawanie piosenkarki przed lustrem (zaczynam wątpić, czy kiedykolwiek z tego wyrosnę) do dobrowolne rozwiązywanie dodatkowych zadań z matematyki (tak niemoralnie nienormalna przypadłość, że chyba nie muszę już komentować).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Haha, post opublikowany o 11:11. :D
OdpowiedzUsuńGłupawka nie jest taka zła. Czasem lepiej odejść od zmysłów, by nie zwariować.
Hmm, ciekawa teoria. :)
OdpowiedzUsuńJa też lubię robić dodatkowe zadania z matematyki! A zwłaszcza równania - akurat teraz mamy na matmie.
OdpowiedzUsuńszkoda, że nie będzie Cię już na fbl. :<
OdpowiedzUsuńCzemu?
OdpowiedzUsuńHm.. Jarosz rlz . ? : D
OdpowiedzUsuńDżulia <3
OdpowiedzUsuń"Nie znoszę takich dni, kiedy jakaś niewidzialna bariera nie pozwala mi przelać swoich myśli na papier. Czuję się wtedy taka ograniczona, jakby brakowało mi kawałeczka samej siebie." Czuję się tak samo bodajże od roku. Nie jest fajnie.
OdpowiedzUsuń