Życiowa telenowela komplikuje się coraz bardziej. Smak melisy stał się nieodłącznym elementem codziennych zgrzytów świata szkolno-ulicznego. Byłam zwykłym widzem, biernym elementem tej zachwianej układanki, dziś jestem aktorką, która nawet nie zna swojej roli. A scena jest śliska i łatwo się potknąć. Nie chcę, żeby Julka patrzyła na mnie tymi swoimi fiołkowymi oczami z takim wyrzutem, nie chcę udawać, że wielce absorbuje mnie coś w oddali, kiedy się mijamy. Ale intuicja podpowiada mi, że na razie tak będzie lepiej i chyba w tej kwestii sobie ufam. Trwam w tej cichej agonii i - o zgrozo - nie potrafię, a może nawet nie chcę jej przerywać. Zapędy masochistyczne? Taka diagnoza też już była. Czas jest chyba najlepszym lekiem na gorycz. Raz na jakiś czas mam taki cykl, kiedy odporność psychiki niebezpiecznie spada i tylko sport jest mnie wtedy w stanie uratować. Odliczam dni. Bycie czternastolatką wcale nie jest takie fajne, jak mi się kiedyś wydawało.
Take it easy, jak to mówi moja mama.
ładny nowy wygląd. :>
OdpowiedzUsuńczy w nagłówku Twój rysunek? :)
Nie, talentem do rysowania niestety nie grzeszę. ;)
OdpowiedzUsuń