sobota, 14 maja 2011

Sobota czternastego

Jestem cała pogryziona. Przez komary, oczywiście. Ale w takie piękne dni jak ten staram się być miłosierna dla wszystkich, więc bez obaw, można się częstować. Upodobałam sobie wcinać codziennie jedno opakowanie super kalorycznych lodów waniliowych i monstrualnych buł z hipermarketu, Jezu Chryste, dzieje się ze mną coś przerażającego! Haaalo, gdzie się podziało moje paranoiczne zdrowe odżywianie, lodówka zapchana sałatą i sokiem marchewkowym?! Już mnie chyba tylko ten fanatyzm sportowy jakoś trzyma przy życiu, naprawdę. Posadziłam na tarasie krzaczek truskawkowy  i postanowiłam, iż na emeryturze będę sobie całymi dniami pracowała w ogródku, o! Swoją drogą, czy to nie dziwne, że czternastolatkę już bolą gnaty? No właśnie, też mi się wydaje, że dziwne.

3 komentarze:

  1. Sobota czternastego? xD U mnie jeszcze dużo komarów nie ma, ale pod wieczór zlatuje się tyle, że lepiej nie wychodzić z domu :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Poprawka: to chyba jednak były meszki! :d

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też już bolą gnaty, starość nie radość.

    OdpowiedzUsuń